Drogi Pamiętniku!
Dzisiejszy dzień był pełen wrażeń. Były smutki i radości. Z mamą miałam dzisiaj pojechać do Londynu do jej nowego chłopaka, ale zostaje z ojcem. Dowiedziałam się o tym wczorajszego dnia po powrocie z parku. Siedziałam w pokoju wtulona w poduszki. Nie chciałam opuszczać rodzinnego miasteczka. Mam tu przyjaciół, rodzinę, zwierzaka, dobrą szkołę i najlepszy sklep z butami na świecie! Nie wiem jakbym mogła rozstać się z tym miejscem. Nie umiałabym zapomnieć całe piętnaście lat mojego całego życia
Dzisiejszy dzień był (dla mnie) cudowny, ale tęsknie z matką. Zostaje razem z ojcem.
Narzeczony mamy przyjechał po nią o ósmej wieczór. Miał przyjechać rano, no ale musiał zostać jednak zostać dłużej w pracy. Ten dzień był na prawdę bardzo pokręcony. Mama nie chciała się ze mną rozstawać
Zacznę wszystko od początku. Tata przyszedł po mnie o siódmej rano. Byłam spakowana i czekałam na niego. Co prawda myślałam, że będzie o ósmej a tu taka niespodzianka. Nie chciałam jednak opuszczać matki. Będzie kilkadziesiąt kilometrów od naszego miasta, a ja za nią bardzo tęsknię. Z tatą mieszka mi się dobrze. Lepiej niż w domu a Cookie czuje się tak samo jak ja.
Dobrze przejdę do rzeczy. Gdy przyszedł po mnie ojciec, mama otworzyła mu drzwi. Zaprosiła go na kawę. Tego co stało się później nie zapomnę na pewno do końca swojego życia. Wstrząsnęło mnie to i to nawet bardzo. Mama poszła na górę. Ja byłam w tedy w łazience. Gdy wyszłam chciałam zejść na dół. Niestety... Drzwi nie chciały się otworzyć. Byłam uziemiona. Mama zamknęła mnie na klucz. Po dwudziestu minutach otworzyła drzwi. Weszła do pokoju zalana łzami a koło niej stał tata. Wytłumaczyła mi to wszystko. Chciała mnie zatrzymać abym z nią jechała i nie zostawała z ojcem. Wszystko sobie jednak wyjaśniłyśmy. Poszłam o ósmej z tatą do jego domu.
Później wszystko było w porządku. Wyszłam z psem na spacer, o dwunastej zjadłam obiad, a o trzeciej poszłam do parku z Nataly oraz Emmą. Rozmawiałyśmy długo o różnych rzeczach. Nataly jednak była jakaś przygnębiona. Cały czas chodziła z uśmiechem w dół a gdy wracała z toalety ocierała łzy. Po czterdziestu minutach błagania o powiedzenie o co chodzi odniosłyśmy z Emmą sukces! Natka powiedziała tak, że jest smutna bo chłopak z nią zerwał i bardzo to przeżywa. Jej życie stało się czarno białe. Postanowiłam, że pozwolę jej się wypłakać. Poszłyśmy na Baker Street do lodziarni "Panny Marty". Powitała nas tak jak zawsze. Chyba ten tekst utknął mi w głowie na stałe. "Dzień dobry moje truskaweczki." Potem zaczynała się wypytywać Natki o co płacze. Ta zalała się łzami i o wszystkim powiedziała Marcie. Na koszt firmy postawiła wielki pucharek lodów truskawkowych z bitą śmietaną, malinami i czekoladowymi rurkami, aby mogła zrobić to, co każdy normalny człowiek robi - topi smutki w lodach z bitą śmietaną.
Potem dzień przeminął jak zawsze.
Czekam na następne :)
OdpowiedzUsuń